poniedziałek, 23 maja 2016

Pomaturze

Przez ostatnie kilka miesięcy wypowiedziałam słowa "po maturze" tyle razy, że zaszła ich hiperbolizacja, mistyfikacja i pewnie jeszcze jakaś -acja, o której istnieniu pewnie nawet nie mam pojęcia. Te dwa wyrazy zaczęły symbolizować coś naprawdę wielkiego, nieopisanego, nieznanego i mistycznego. Jest to zjawisko ciekawe, bo przecież używałam ich do opisania rzeczy całkowicie zwykłych, codziennych, znanych i przyziemnych. Kilka przykładów:

  • -Kiedy w końcu wyślesz mi zdjęcia, które zrobiłaś mojemu psu rok temu?
    -Po maturze!
  • -Witam, czy można umówić się na sesje?
    -Po maturze!
  • -Iza, jest 4 nad ranem. Pójdziesz w końcu spać?
    -Po maturze!
  • -Obiad gotowy! Może raczysz spożyć?
    -Po maturze!
  • Kiedy zaczniesz znów pisać na blogu? (to nie fikcja literacka, sami zobaczcie  <3)
    -Po maturze!
Ewentualnie:
  • -Patrz, książkę przyniosłam, fajna taka, o filozofii, czytać będę.
    -Po maturze!!!! 
Jak widzicie. Rzeczy tak nieziemsko przyziemne, że aż wstyd się przyznawać, że to dotyczy też mnie, artysty przecież, może nawet romantycznego. A wszyscy wiemy, że oni nie jedli, nie pili, nie wypróżniali się i w ogóle wszystko nie. 

 Ale powtarzanie tych głupot milion razy musiało mieć swoje konsekwencje. I tak zarówno matura, jak i "pomaturze" miały być czasem, w którym będą się działy rzeczy zdecydowanie wielkie. Rzeczywistość jednak, jak to ma w zwyczaju, zakpiła sobie z wyobrażeń.

 Okazało się bowiem, że matura to tylko śmieszna farsa (myślę sobie nawet, że nic nie rozbawiłoby mnie bardziej, niż wieść o tym, że nie zdałam!). Tysiące godzin przygotowań do 28 godzin egzaminów. Luna zdaje się być tą sytuacją rozbawiona jeszcze bardziej niż ja (a do tego, swoim zwyczajem, ironicznie milczy). Zobaczcie sami:
Przed egzaminem nie było jej tak do śmiechu, zwróćcie uwagę na te przerażone oczka.
A po egzaminie nadszedł ten długo oczekiwany czas... W końcu powinnam móc zrobić wszystko to, co nie było mi dane w ciągu ostatnich miesięcy. Powinnam już zwiedzić pół Europy, zrobić milion sesji, fotografować pieski na księżycu (tej ciemnej stronie), obrobić wszystkie zaległe zdjęcia, przeczytać książki, które od niepamiętnych czasów zalegają koło mojego łóżka z nadzieją, że kiedyś nadejdzie ich kolej (14 ich jest). No cóż... Przynajmniej się wyspałam. I najadłam. Bo, jak nakazuje słynna wadowicka tradycja - po maturze chodziliśmy na kremówki!



Cały mistycyzm odszedł w zapomnienie, niestety. Pozostała proza życia, a nawet, co przyznaję ze smutkiem, zwykła nuda.
Jeśli ktoś, gdzieś, czuje teraz dokładnie to samo, co ja - może napisać do mnie, porozmawiać, zadawać pytania, nawet głupie! :3 A wszystkich, którym gdzieś z tyłu głowy siedzi myśl o sesji zdjęciowej dla swojego pupila - zapraszam do kontaktu. Razem, z chęci zabicia nudy, możemy stworzyć coś wielkiego ;)

(Musiałam dopisać ten ostatni fragment, bo w innym wypadku szanowny Czytelnik mógłby pomyśleć, że ten tekst trafił na bloga o fotografii psów zupełnie przypadkowo!)

Dziękuję, że poświęciliście chwilę na przeczytanie takiej ogromnej ilości słów i mam nadzieję, że faktycznie "pomaturze" będzie się tutaj pojawiało o wiele więcej wpisów!

3 komentarze:

  1. a jak pójdziesz na studia to będziesz co roku mówiła - po sesji :D potwierdzam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tęsknię za tym "po maturze" :D
    Teraz sesja pożera każdą minutę wolnego czasu, a jeśli już coś robię innego niż się uczę to nie dają mi żyć wyrzuty sumienia ;)
    Marzę już o wakacjach :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tęsknie za twoimi "wypocinami" na blogu, oj długo nie było posta, ale mam nadzieję że po maturze wszystko się mniej więcej uformowało i poukładało, i będziesz pisać często, i długie, długie posty :P
    A co do czasu, sesji, nauki, pracy itd. zawsze się coś znajduje, zwłaszcza w moim przypadku, do tego u mnie ostatnio jeszcze pojawiło się tzw. czasowe zaprzestanie w fotografowaniu, które trwa już ponad dwa miesiące i nie może mnie opuścić. Mimo iż mam wiele pomysłów i weny, to nie mogę wyzbierać się na żadną sesję. Dlatego proponuję, abyś wprowadziła może też, jakieś posty z serii tych poradnikowych odnośnie fotografii itd. :P
    Awww, kremówka zawsze musi być :D

    OdpowiedzUsuń